sobota, 28 lipca 2018

Nienasyceni - co, jak i dlaczego



Spośród wszystkich moich życiowych celów nigdy nie zrezygnowałam z jednego; zawsze chciałam pisać książki. Trudno powiedzieć, kiedy to się dokładnie zaczęło, może po prostu się z tym urodziłam. Może natchnęła mnie potrzeba zagospodarowania czasu, który marnuję, kiedy nie mogę spać w nocy. A może zainspirowało mnie słuchanie w napięciu Harry'ego Pottera czytanego w dzieciństwie na głos przez rodziców? Tak czy siak, pewnego dnia sama zaczęłam próbować swoich sił.

Napisałam wiele opowiadań, gorszych bądź lepszych, zanim naprawdę poważnie zabrałam się za pierwszą książkę. To było w czasie pierwszej klasy liceum i niestety po pierwszym ekscytującym zrywie, w wyniku którego został zarysowany pomysł i schemat całej fabuły, sprawa legła odłogiem. Wróciłam do opowiadań, które zajmowały mniej czasu i można je było wysłać na więcej konkursów. 
Dopiero jakiś rok temu wróciłam do pomysłu książki. Sentyment do powieści młodzieżowych, które uwielbiam połykać w wolnym czasie, pchnął mnie do rozwinięcia wykreowanej wcześniej wizji. I tak powstali Nienasyceni, których udało się wydać w formie e-booka.

Po wielu zachętach ze strony osób, którym Nienasyceni bardzo się spodobali, postanowiłam stworzyć bloga, na którym mogłabym publikować inne opowiadania ze świata Victorii i Thomasa, dorzucając jeszcze rysunki, które tworzę w wolnym czasie, i resztę pisanych historii.

A dla zainteresowanych książką link do fragmentu.

O mnie

Pamiętam, kiedy w pierwszej klasie liceum pewna nauczycielka pytała po kolei każdego ucznia co chciałby robić w przyszłości. Choć miałam wiele różnych pomysłów, postanowiłam powiedzieć coś, z czego, jak miałam nadzieję, nigdy nie zrezygnuję, niezależnie od tego, co przyniesie mi życie. Wypaliłam więc z najniewinniejszą miną na świecie, że chciałabym pisać książki. W końcu często to powtarzałam i zazwyczaj odbiorcy komunikatu reagowali w miarę normalnie. Dyrektor szkoły muzycznej próbował przekonać mnie, że nie powinnam rezygnować z uczęszczania na lekcje, bo kiedyś będę mogła o tym pisać. Okulistka martwiła się, że to nie najlepsze zajęcie dla krótkowidza, ale po chwili przypomniała sobie z rozmarzeniem o czasach, kiedy sama chciała pisać. Mama powtarzała wszystkim, że moim starszym siostrom też to się kiedyś marzyło, zapewne z nadzieją, że jest to pewna faza, która mija. Tata stwierdził, że moich książek i tak nikt nie przeczyta, bo ludzie do tego czasu staną się analfabetami.
Jednak reakcja nauczycielki podczas pamiętnej lekcji była zupełnie inna. "Książki?" powtórzyła z osłupieniem, patrząc na mnie jak na wariatkę. Wpatrywała się tak we mnie przez dłuższy moment, w trakcie którego zdążyłam dojść do wniosku, że rzeczywiście coś jest ze mną nie tak. Pewnie pozostali byli po prostu przyzwyczajeni do moich dziwactw. I wreszcie dorzuciła: "Jeszcze nikt nigdy nie powiedział mi, że chciałby pisać książki!". Początkowo uznałam, że żartuje, ale zdziwienie na jej twarzy było autentyczne. Z dzisiejszej perspektywy patrzę na to spokojniej; pewnie rzeczywiście nikt nigdy jej tego nie powiedział. Może nawet zaskoczenie jej było swego rodzaju osiągnięciem; zadawała to pytanie od jakiś dziesięciu lat. 
Kto chciałby pisać książki? Zazwyczaj nie jest to lukratywny interes. Zyskanie czegokolwiek, począwszy od słów pochwały, a skończywszy na sławie i pieniądzach, graniczy z cudem. Prawie nikt nie chce wydawać debiutantów, a tym bardziej ich czytać. A jednak wciąż trzymam się nadziei, że pewnego dnia mi się uda.
Teraz studiuję w Krakowie. W wolnym czasie rysuję, oglądam filmy, namawiam znajomych do wpatrywania się godzinami w niebo i oczywiście piszę. W marcu 2018 udało mi się opublikować e-booka  w wydawnictwie e-bookowo. Moja pierwsza książka nosi tytuł Nienasyceni (link po kliknięciu na okładkę po lewej stronie). Jest to fantasy-romans, stworzony z myślą o tych wszystkich ciężkich momentach, w których młodzieżowe książki zapewniają mi chwilę relaksu i rozrywki. Mam nadzieję, że Nienasyceni uczynią to samo dla wielu innych czytelników. A tymczasem zbieram materiały do ciągu dalszego i nowych tworów.
Nie ukrywam, że najbardziej lubię tworzyć lekkie i przyjemne historie, w których wielkie znaczenie ma wątek miłosny. Nie są one może odkrywcze, ale jak powiedział André Gide: "Wszystko zostało już powiedziane, ponieważ jednak nikt nie słucha, trzeba wciąż zaczynać od nowa.".