Pamiętam, kiedy w pierwszej klasie liceum pewna nauczycielka pytała po kolei każdego ucznia co chciałby robić w przyszłości. Choć miałam wiele różnych pomysłów, postanowiłam powiedzieć coś, z czego, jak miałam nadzieję, nigdy nie zrezygnuję, niezależnie od tego, co przyniesie mi życie. Wypaliłam więc z najniewinniejszą miną na świecie, że chciałabym pisać książki. W końcu często to powtarzałam i zazwyczaj odbiorcy komunikatu reagowali w miarę normalnie. Dyrektor szkoły muzycznej próbował przekonać mnie, że nie powinnam rezygnować z uczęszczania na lekcje, bo kiedyś będę mogła o tym pisać. Okulistka martwiła się, że to nie najlepsze zajęcie dla krótkowidza, ale po chwili przypomniała sobie z rozmarzeniem o czasach, kiedy sama chciała pisać. Mama powtarzała wszystkim, że moim starszym siostrom też to się kiedyś marzyło, zapewne z nadzieją, że jest to pewna faza, która mija. Tata stwierdził, że moich książek i tak nikt nie przeczyta, bo ludzie do tego czasu staną się analfabetami.
Jednak reakcja nauczycielki podczas pamiętnej lekcji była zupełnie inna. "Książki?" powtórzyła z osłupieniem, patrząc na mnie jak na wariatkę. Wpatrywała się tak we mnie przez dłuższy moment, w trakcie którego zdążyłam dojść do wniosku, że rzeczywiście coś jest ze mną nie tak. Pewnie pozostali byli po prostu przyzwyczajeni do moich dziwactw. I wreszcie dorzuciła: "Jeszcze nikt nigdy nie powiedział mi, że chciałby pisać książki!". Początkowo uznałam, że żartuje, ale zdziwienie na jej twarzy było autentyczne. Z dzisiejszej perspektywy patrzę na to spokojniej; pewnie rzeczywiście nikt nigdy jej tego nie powiedział. Może nawet zaskoczenie jej było swego rodzaju osiągnięciem; zadawała to pytanie od jakiś dziesięciu lat.
Kto chciałby pisać książki? Zazwyczaj nie jest to lukratywny interes. Zyskanie czegokolwiek, począwszy od słów pochwały, a skończywszy na sławie i pieniądzach, graniczy z cudem. Prawie nikt nie chce wydawać debiutantów, a tym bardziej ich czytać. A jednak wciąż trzymam się nadziei, że pewnego dnia mi się uda.
Teraz studiuję w Krakowie. W wolnym czasie rysuję, oglądam filmy, namawiam znajomych do wpatrywania się godzinami w niebo i oczywiście piszę. W marcu 2018 udało mi się opublikować e-booka w wydawnictwie e-bookowo. Moja pierwsza książka nosi tytuł Nienasyceni (link po kliknięciu na okładkę po lewej stronie). Jest to fantasy-romans, stworzony z myślą o tych wszystkich ciężkich momentach, w których młodzieżowe książki zapewniają mi chwilę relaksu i rozrywki. Mam nadzieję, że Nienasyceni uczynią to samo dla wielu innych czytelników. A tymczasem zbieram materiały do ciągu dalszego i nowych tworów.
Nie ukrywam, że najbardziej lubię tworzyć lekkie i przyjemne historie, w których wielkie znaczenie ma wątek miłosny. Nie są one może odkrywcze, ale jak powiedział André Gide: "Wszystko zostało już powiedziane, ponieważ jednak nikt nie słucha, trzeba wciąż zaczynać od nowa.".